Patrycja Puchałka

Mam na imię Patrycja, skończyłam 19 lat. W tym roku zdałam maturę i powinnam teraz planować dorosłe życie, ale mój dramatyczny stan zdrowia nie pozwala mi na samodzielność! Od urodzenia wiedziałam, że czeka mnie niezwykle trudna walka o uporządkowanie własnego zdrowia. To, jak bardzo jest ona wymagająca, wiem jednak dopiero teraz… Na koncie mam prawie 30 operacji, niezliczone wizyty w szpitalach i ból tak wielki, że nie sposób go opisać słowami!

Dzisiaj ze wszystkich sił jakie mi zostały, proszę Was o pomoc, by móc na zawsze pozbyć się tego cierpienia, by zacząć wreszcie żyć tak jak Wy...

Urodziłam się z masywną wrodzoną wadą kręgosłupa, która zlokalizowana była na kilku poziomach odcinka piersiowo – lędźwiowego. Niektóre żebra nie wykształciły się w ogóle, a inne były zrośnięte. Miałam również wrodzone wady oczu i nerek. Skomplikowane operacje pozwoliły mi wybrnąć z wielu problemów zdrowotnych. Niestety o mój kręgosłup muszę walczyć nadal 

Pierwszą poważną operację kręgosłupa przeszłam już w wieku7 lat! Miała ona na celu założenie pręta stabilizacyjnego oraz wykonanie tylnej stabilizacji kręgosłupa. Od tego czasu właściwie nieprzerwanie walczę o jego wyleczenie. Moje życie przebiegało w rytmie nieustających operacji. Na domiar złego założony pręt stabilizacyjny kilka razy się łamał, bądź też odczepiało się jego mocowanie i wtedy, niestety, konieczne było wykonanie oddzielnej, natychmiastowej operacji. Do listopada 2017 roku miałam już wykonanych prawie dwadzieścia zabiegów operacyjnych kręgosłupa. Wtedy lekarz prowadzący podjął decyzję o przeprowadzeniu operacji z tzw. "wejścia przedniego", która miała sfinalizować całe leczenie.

Operacja ta zakończyła się jednak ogromnym niepowodzeniem i doprowadziła do paraliżu kończyn dolnych, więc konieczne było podjęcie natychmiastowej reoperacji i usunięcie całego założonego opatrunku. Wtedy rozpoczęła się heroiczna walka o odzyskanie sprawności moich nóg oraz o powrót możliwości chodzenia. Później w odstępie zaledwie kilku miesięcy miałam wykonane jeszcze cztery kolejne zabiegi operacyjne, które bezskutecznie próbowały naprawić dokonane wcześniej zniszczenia organizmu. Po dziesięciu latach zmagań o ratowanie mojego kręgosłupa jego wielkość skrzywienia wynosiła 150 stopni, miałam założoną prowizoryczną rozwórkę i żadnych szans jej wymiany na bezpieczny opatrunek, kluczowe układy mojego organizmu były zdemolowane!
Miałam liczne zrosty mięśniowo-kostne wzdłuż długości całego kręgosłupa oraz znaczący garb żebrowy, o którego korekcie lekarz nawet nie wspominał, a waga mojego ciała spadła do zaledwie 36 kilogramów!

W rozpaczy szukaliśmy innego zespołu specjalistów, którzy będą w stanie mi pomóc. W końcu udało nam się znaleźć innego lekarza w naszym kraju, który zgodził się podjąć to wyzwanie. W pierwszym etapie leczenia operacyjnego usunął niektóre zrosty mięśniowo-kostne i dokonał stabilizacji środkowego odcinka kręgosłupa prętami tytanowymi.
 
Po kilku miesiącach mógł się odbyć drugi etap mojego wznowionego leczenia. Podczas tego zabiegu okazało się, że mój skrajnie wyeksploatowany licznymi operacjami organizm nie przyjął starannie założonego wcześniej opatrunku i pojawił się odczyn zapalny przy śrubach. Trzeba więc było zdjąć założone instrumentarium, wyleczyć infekcję i założyć je na nowo. Jednak wyniszczony organizm nie pozwolił przetrwać także i temu opatrunkowi.

Podczas kolejnej konsultacji lekarz prowadzący przekazał mi, że nie może już dalej mnie leczyć ani nie potrafi mi pomóc. Zarekomendował kilku lekarzy na świecie, którzy – wedle jego rozeznania – będą potrafili wyleczyć mój kręgosłup i pozbawił mnie jednocześnie resztek nadziei, że kontynuacja leczenia w Polsce może zakończyć się szczęśliwie.

Moje leczenie runęło więc w gruzach po raz kolejny i znowu w moje serce wkradło się poczucie skrajnej bezsilności i rozpaczy. Rozpoczęliśmy natychmiastowe poszukiwania kolejnego lekarza, który podejmie wyzwanie i trud kontynuacji mojego leczenia oraz będzie w stanie mi pomóc.

Nadeszła błyskawiczna odpowiedź od Pana Profesora Bervena, który jest szefem Kliniki Chirurgii Kręgosłupa w Centrum Medycznym w San Francisco, światowej sławy specjalistą w tej dziedzinie. Pan Profesor poprosiło dosłanie najświeższych wyników badań i zaproponował odbycie wideokonferencji medycznej. Po dokładnym zapoznaniu się z moją sytuacją przekazał, że operacja ratująca mój zrujnowany kręgosłup jest ogromnie skomplikowana i złożona, ale jest gotowy podjąć się jej wykonania. Zastrzegł zarazem, że powinna zostać przeprowadzona najdalej w ciągu najbliższych czterech miesięcy, czyli do końca października.

Już od ponad roku muszę sobie radzić bez najmniejszego zabezpieczenia. Na co dzień bolą mnie okolice żeber, biodra i ramiona, często drętwieją mi nogi i odczuwam ból nawet podczas wolnego chodzenia. Gigantycznie wykrzywiony kręgosłup powoduje stały ucisk na moje płuca i żołądek, sprawiając, że nie mogę bez bólu spać ani normalnie się odżywiać. Jedyną szansą na bezpieczne życie jest dla mnie umówiona operacja i założenie trwałego opatrunku. Teraz jednak żyję w strachu o każdy następny dzień… Koszty przeprowadzenia tej operacji są przeogromne… Proszę, pomóżcie pokryć koszty tego zabiegu, który uratuje i odmieni moje życie!

Patrycja

 

Aby pomóc Patrycji można dokonywać wpłat na jej subkonto nr 46 1050 1298 1000 00908169 7642 oraz przekazując 1% podatku KRS 0000399191 z dopiskiem “dla PatrycjiPuchałka”.